Od tamtego dnia każdy w okolicy wiedział: gdy narzędzia zawodzą, a materia stawia opór, trzeba wołać tego, który nie potrzebuje sprzętu, bo jego własna ręka jest jak młotek .
W małej wiosce pod Białą Rawską krążyła legenda o człowieku, którego dłoń nie była zwyczajnym ciałem i kością. Mówiono o nim „Dominator”. Choć na co dzień był spokojnym rolnikiem, wigilijny wieczór zawsze wystawiał jego legendę na próbę. reka_jak_mlotek
Wtedy do kuchni wszedł on – Mariusz. Spojrzał na rybę wzrokiem, który mówił więcej niż tysiąc słów: „Cierpliwości, to nie będzie bolało”. Nie szukał tłuczka, nie rozglądał się za ciężkim narzędziem. Od tamtego dnia każdy w okolicy wiedział: gdy
Karp zastygł w bezruchu, uznając wyższość mistrza. W kuchni zapadła cisza, którą przerwał dopiero głos Mariusza:– No, i po sprawie. Samo poszło. Polska siła! Choć na co dzień był spokojnym rolnikiem, wigilijny