Obrzydliwy Instant
Wtedy usłyszałem szept. Nie z wnętrza podłogi, ale zza moich pleców.— Wreszcie jesteś, domowniku.
Kiedy zbliżyłem światło latarki, zrozumiałem, że to nie welur. To były tysiące, miliony małych, splecionych ze sobą stworzeń. Wyglądały jak żywa, pulsująca tkanka, konglomerat nóżek, czułków i czegoś, co przypominało usta. OBRZYDLIWY
Postanowiłem zerwać część podłogi. Smród, który buchnął, był niemal fizyczną barierą. W szczelinach, w pęknięciach legarów, nie było kurzu. Było tam coś, co przypominało gnijący, czarny welur. Wtedy usłyszałem szept
Oto długi, mroczny szkic literacki oparty na temacie „OBRZYDLIWY”, eksplorujący tematykę rozkładu, moralnej zgnilizny i fizycznego wstrętu. Cień pod Podłogą To były tysiące, miliony małych, splecionych ze sobą
(zgnilizna jako metafora ludzkich czynów) Daj znać, który kierunek najbardziej Cię interesuje!
Zrozumiałem, że to nie dom jest . To ja stałem się częścią tego plugastwa. Zapadłem się w miękką, czarną podłogę, stając się jednym z milionów chrobotników w ciemności.